Kwarantanna zmieni Twój taniec (jeśli na to pozwolisz)

Obecny czas izolacji i braku możliwości tańczenia poza domem to czas, który może nas bardziej rozwinąć.
I nie mam tu na myśli wszechobecnych teraz lekcji online, czyli gigantycznych możliwości rozwoju na poziomie edukacyjnym.
Jeśli mówimy o tańcu, to genezą tańca, czy też bodźcem, który pobudza człowieka do niego jest przecież muzyka.
Skoro więc nie każdy ma teraz możliwość potańczyć z drugą osobą w parze, możesz ten czas wykorzystać do tańca na poziomie również mentalnym, poprzez większe zainteresowanie się muzyką.

Wejście wszystkimi swoimi zmysłami w treść muzyki; jej charakter, przesłanie, wydźwięk, wokal, tekst, instrumenty, czyli niezliczone bogactwo emocji, które muzyka niesie. Być może do tej pory tańcząc bardzo skupiałeś się na krokach, technice, co być może nieświadomie stało się Twoim celem.
Warto ten czas wykorzystać na uświadomienie sobie, że są to jedynie narzędzia, środki do wyrazu tego, co jest w Tobie i w muzyce, czyli co generuje potrzebę tańca. Przypomnij sobie, dlaczego zacząłeś tańczyć?

Zachęcam Cię dziś do wejścia w muzykę, odczuwanie jej, zanurzenie się w całości, dogłębnie. To doświadczenie po okresie kwarantanny może bardzo wzbogacić, a wręcz zmienić Twój taniec.
Otwórz swoje serce, aby muzyka przepływała… Niech Cię poruszy, może nawet do łez. Twój taniec będzie już nie naśladowaniem, a najpiękniejszym tańcem na świecie, którego nikt nie powtórzy, bo będzie Twój, z całym Twoim bogactwem, wrażliwością i wszystkim, co składa się na Twoje człowieczeństwo.

Lekcje i nauka tańca ONLINE

nauka tańca onlineObecna sytuacja związana z koronawirusem jest bardzo trudna dla instruktorów i szkół tańca.
Nikt się nie spodziewał, że przyjdzie czas, że całość funkcjonowania szkoły tańca będzie trzeba przenieść w świat wirtualny.
Nie jest to łatwe, ale zapraszam Was do pierwszych efektów tej wzmożonej w ostatnich dniach pracy.

To może salsa na początek? 🙂
Zapraszam Was na lekcje tańca online:
Salsa dla początkujących – lekcja i nauka tańca online

Tango jako pierwszy taniec weselny. To jest myśl! :-)

A więc powiecie sobie TAK 🙂

Gratulacje! Zdecydowaliście wspólnie, aby ukoronować Wasze uczucie tym szczególnym wydarzeniem, jakim jest ślub oraz wesele.
Być może jesteście przerażeni przygotowaniami i czujecie się nieco przeciążeni samym wyobrażeniem, jak ma to wyglądać. Zastanawiacie się nad ilością gości, czy ma to być super wystawne wesele, czy też tylko dla rodziny i bliskich przyjaciół.

 

Z jakimi problemami musicie się zmierzyć?

Problemy? Hmmm… raczej potraktujmy to jako wyzwanie! Z pewnością chcecie, aby wszystko było dla Waszych gości niepowtarzalne, a więc i pierwszy taniec… Być może nie jesteście pewni, jaki rodzaj tańca wybrać, lub jaką muzykę. I jak pracować nad choreografią. Być może czujecie się zawstydzeni, lub macie opór przez publicznym występem, lub macie poczucie, że macie dwie lewe nogi. Lub po japońsku 🙂 i-to-i-to 🙂
No i jeszcze do tego nie macie za wiele czasu żeby to wszystko ogarnąć.

Z czym potrzebujecie pomocy?

Chcecie przygotować pierwszy taniec, który będzie wyglądać oryginalnie i będzie budzić zachwyt gości…i który będzie w stanie pokazać Waszą miłość i to, jak jesteście dla siebie ważni. Chcecie wejść w ten dzień z pewnością, że otwarcie wesela Waszym tańcem będzie wielkim hitem. Zatańczyć pierwszy taniec swoich marzeń: piękny, delikatny, elegancki, unikatowy, poruszający…

Nasz pakiet lekcji tańca Wam w tym pomoże!

Pomożemy Wam przygotować swój pierwszy taniec weselny w luźnej, spokojnej i zrelaksowanej atmosferze. Instruktor pomoże Wam na każdym etapie przygotowań, począwszy od wyboru utworu, jeśli jeszcze nie wybraliście, po stworzenie łatwej, ale imponującej choreografii.

Co pakiet zawiera?

  1. 10 indywidualnych lekcji tańca (wyłącznie Wy i instruktor na sali)
  2. Pomoc w wybraniu stylu tańca i piosenki.
  3. Nauczycie się wszystkich fundamentalnych podstaw tanga argentyńskiego.
  4. Nauczycie się łatwych, a jednocześnie efektownych figur pokazowych.
  5. Stworzenie choreografii pasującej do wybranej przez Was muzyki oraz Waszej osobowości.
  6. Uwzględnimy też Wasz strój weselny, adoptując choreografię do możliwości Waszego ruchu (szczególnie pani młodej).
  7. Porady, co zrobić, jeśli zapomnielibyście choreografii 🙂

Lekcje tańca możecie zarezerwować tutaj
– po dokonaniu i opłaceniu rezerwacji z góry za 9 lekcji, kolejną dziesiątą lekcję otrzymacie gratis 🙂

Taniec. Czyli w zasadzie co?

 

Spotkałem się kiedyś ze znajomym, który po dwumiesięcznej nieobecności chciał wrócić do tej samej grupy, twierdząc, że szybko nadrobi zaległości.
Gdybyż w tańcu chodziło tylko o kroki…

 

 

 

 

Co się składa na taniec?

Przede wszystkim zostawmy już te kroki, bo tymi w rzeczywistości nie zajmujemy się, jeśli chcemy, aby nasz taniec był lepszy i piękny.
Kroki są zaledwie na początku…
Później jednak trzeba zwrócić uwagę na:
– balans
– rytm
– pracę stopy
– oddech
– partnerowanie (synchronizacja komunikacji w parze poprzez prowadzenie ciałem i odbieranie sygnałów prowadzącego, dalej odczytywanie i reagowanie na prowadzenie)
– dynamiki w tańcu
– postawę
– trzymanie
– kształt w tańcu (poza kwestią prowadzenia – używanie ciała do kreowania ciekawego obrazu tancerzy)
– „czasowanie”, czyli nie tylko tańczenie w rytmie, ale posługiwanie się rytmem do podkreślenia na przykład poszczególnej frazy w muzyce
– interpretacja muzyki
– zagadnienia dotyczące przestrzeni do tańca (w tańcu towarzyskim np. „rozplanowanie parkietu”)
– oraz świadomy wpływ osobowości na ruch i jego przebieg (na przykład związane z tzw. jakościami ruchu wg Rudolfa Labana)

Mając te wszystkie aspekty dochodzą jeszcze czynniki bieżące; inaczej zatańczysz w okresie kwarantanny, inaczej gdy jesteś zmęczony, inaczej gdy miałaś wspaniały dzień, a inaczej gdy trapią Cię problemy.
Inaczej zatańczysz sam, inaczej z daną osobą, a jeszcze inaczej z inną osobą. Inaczej zatańczysz w miejscu, które lubisz, inaczej w miejscu obojętnym. Inaczej zatańczysz w dresie, inaczej w eleganckim ubraniu, itd.

Poruszamy się jednocześnie na poziomach fizycznym, mentalnym, emocjonalnym i duchowym!
Taniec. Jedno słowo. A wystarczy na całe życie 🙂

 

Taniec kontra wirus?

taniec contra wirus

Osobiście wielokrotnie doświadczyłem tego, jak bardzo taniec wpływa na samopoczucie i zdrowie człowieka. Są na ten temat solidne prace naukowe, do których linki podaję na końcu posta.

Zazwyczaj mój ból głowy ma charakter migrenowy. Pamiętam turniej tańca w Głogowie i własne przerażenie, jak mam ten turniej zatańczyć z takim bólem głowy…?! Ten masakryczny ból  połączony jednak z adrenaliną spowodował, że w trakcie tańca nie miałem świadomości samego bólu, a po zakończonej rundzie ból zniknął.
Podobnie prowadząc kiedyś autorski projekt „Czujnia” bazujący na zajęciach z elementami terapii ruchem,  jedna z uczestniczek podzieliła się, że przyszła na zajęcia z bólem (niestety nie pamiętam, czy był to ból nogi, czy biodra), po zakończonych zajęciach stwierdziła, że nie ma śladu po bólu, co nie ukrywam nawet dla mnie było dość zaskakujące 🙂

O ile sam zmagam się czasem z pewną blokadą,  aby trochę się poruszać, zwłaszcza gdy ma się gorszy dzień (tak, szewc często bez butów chodzi 😉 , gdy uda się mi się „przytulić” tę blokadę i zrobić pierwszy krok (co najpierw wymaga pewnej decyzji, a dopiero później fizycznego ruchu), zaaaawsze wychodzi to na korzyść.

Wszystkie materiały naukowe dowodzą, że taniec ze względu na aktywność fizyczną jest niewątpliwie sprzyjającym naszemu zdrowiu, dodatkowo jest to wyzwalacz dopaminy, czyli hormonu szczęścia. Mamy tu równoległe działanie na różnych przestrzeniach – nie tylko kwestia fizyczności, ale ze względu na bodźce słuchowe, czyli muzykę dochodzi do działania na poziomie psychoemocjonalnym, a ten z kolei ma wpływ na działanie narządów i związki chemiczne organizmu.

Odnoszę wrażenie, że mówię o banałach, aczkolwiek ten aspekt w obecnych dniach może być dla niektórych szczególnie istotny 🙂

Prace naukowe:

http://www.jchc.eu/numery/2014_1/201412.pdf

http://yadda.icm.edu.pl/baztech/element/bwmeta1.element.baztech-6463fa5c-45ac-43df-b8dc-cec02eafdca2

http://search.ebscohost.com/login.aspx?direct=true&profile=ehost&scope=site&authtype=crawler&jrnl=18966764&AN=141301287&h=iDV6kljgEGu7tY31RG9bVYQtvCznxMi1uOwSvfJq7I2o0lHf18JfFCPPbCFMruGejs9ccuri3N62C6Rgx89RXw%3D%3D&crl=c

https://depot.ceon.pl/handle/123456789/14512

Ile czasu zajmuje nauka tańca?

Ile osób, tyle odpowiedzi na to pytanie 🙂
Podzieliłbym osoby uczące się tańca na trzy grupy:

  1. Chwilowa potrzeba
    Zbliża się wesele, bal, jakaś impreza firmowa. Nieuchronnie pojawia się świadomość tego, że nie da się uniknąć tańca, więc trzeba coś z tym zrobić. Czas nauki może zamknąć się w jednym miesiącu.
  2. Forma spędzania wolnego czasu.
    Tu na zajęcia przychodzi się z przyjemnością, ale uczestnicy nie traktują zajęć jako edukacji, szkolenia, czy rozwoju, a raczej jako atrakcyjną możliwość ruchu, alternatywną wobec siłowni, czy biegania.
  3. Fascynacja konkretnym tańcem.
    I to najmniejsza grupa, ale bardzo zapalona. Gotowa poświęcać dużo czasu na lekcje, warsztaty, oglądanie filmików w internecie, aż po przyjmowanie pewnego stylu życia (od stylu ubierania się po grafik, który jest dostosowany pod lekcje tańca). Czas nauki tutaj nie ma końca. I bardzo dobrze. Bo w tańcu nigdy nie może być nudno. To niezmierzony ocean możliwości, stylów, osobowości, kierunków, tendencji.
    Do której grupy należycie?  Podzielcie się tym w komentarzu 🙂

 

Muzyka w trzech wymiarach

Słucham (wyłącznie)

Gdy nie mogę tańczyć, wyobrażam sobie ulice Buenos Aires jako przestrzeń wolności, życia, energii, pulsu, tętna dającego życie. Ludzi tworzących energię. To podróż w czasie i przestrzeni.

Tańczę (prowadząc)

Każdy dźwięk muzyki wyrażam nie tylko przez krok, ale przez zwolnienie, zatrzymanie, zejście w dół, wyciągnięcie w górę, bądź po prostu przez oddech. Wydaję na świat to, co w środku. To oczyszczenie.

Tańczę (podążając, czyli będąc prowadzonym)

Zamykam oczy, czuję się bezpiecznie, nie muszę o niczym myśleć, doświadczam ciała partnera, ruchu, oddechu, wchodzę w inny wymiar. Jestem fizycznie, a duchowo lewituję. To ukojenie.

Gdyby cała ludzkość mogła doświadczyć tych wymiarów poprzez taniec… jak zmieniłoby to życie poszczególnych ludzi?

Zajęcia grupowe czy lekcje tańca indywidualne?

Z tańcem jest jak z każdą dziedziną. Jeśli zależy Ci na rozwoju, nie obędzie się bez zainwestowania czasu i pieniędzy.

Dawid Belach

W naturalny sposób większość ludzi rozpoczyna swoją przygodę z tańcem poprzez uczestnictwo w kursie grupowym. Poprzestanie na zajęciach grupowych raz w tygodniu nie jest niczym złym, jeśli traktujesz to jako formę spędzania wolnego czasu.

Zgoła co innego, jeśli poczułeś, że taniec zaczął Cię zmieniać, coś Cię przyciąga do niego, myślisz o tym, nie możesz doczekać się lekcji.
Bazą są oczywiście zawsze zajęcia grupowe, które powinny być jednak systematycznie uzupełniane poprzez lekcje indywidualne.
W grupie instruktor poświęca czas wszystkim, natomiast podczas lekcji indywidualnej będzie ruch po ruchu, krok po kroku czyścić razem z Tobą to, co wymaga poprawienia.

Błędem będzie również twierdzenie, że można się uczyć wyłącznie poprzez same lekcje indywidualne. Taniec to jednak rzeczywistość mocno osadzona w społeczności; kwintesencją tańca jest spotkanie z drugim człowiekiem, dlatego tak ważne są również zajęcia grupowe, gdzie zaistniejesz pośród ludzi.

Podsumowując, dla Twojego rozwoju w tańcu jedno bez drugiego może się obyć, ale jeśli chcesz mocno pójść do przodu, lekcje indywidualne będą jak wrzucenie piątego biegu 🙂

Kurs tańca użytkowego

„Chcemy umieć tańczyć z wujkami na weselu”
„Jak tańczy się dwa na jeden?”

To częste pytania, które kierują nas w stronę tańca użytkowego, czyli uniwersalnego kroku, na bazie którego możemy stosować różne kombinacje figur; bez stresu i konieczności układania choreografii.

Taniec użytkowy to jednak dość szerokie pojęcie.
Możemy do niego zaliczyć najbardziej popularny (szczególnie w Niemczech) discofox, zawierający 3 kroki, przy czym ostatni krok jest krokiem bez przeniesienia ciężaru ciała (tak zwany tap).
Ten sam taniec może być zatańczony w amerykańskiej wersji ‚hustle’ z zastosowaniem tak zwanej podpórki, czyli częściowego przeniesienia ciężaru ciała przy kroku do tyłu i powrót na nogę postawną. Dzięki tej wersji osoby z bardziej wrażliwym uchem nie odczuwają dysonansu, podczas gdy w podstawowym discofox tańcząc 3 kroki do muzyki, która zawiera 4 uderzenia odnosi się wrażenie, że coś tu nie pasuje. Hustle osadza nas w muzyce z parzystą ilością uderzeń, dzięki czemu tańczymy ‚beat w beat’.

Jest również czterokrokowa disco samba, w której na każde drugie uderzenie tańczy się krok tap. Rozwiązania figur są prawie identyczne jak w discofox, aczkolwiek często powtarzalność kroku tap stwarza nieco więcej problemów.

Discofox czy disco samba to tańce do muzyki o średnim i szybkim tempie.

Do kategorii tańców użytkowych osobiście zaliczam również blues’a, który jest tańcem wolnym. Jakkolwiek wolne utwory, tak zwane „przytulańce” są niezwykle miłe, warto znać parę rozwiązań, jak do takiej muzyki można się poruszać nie tylko przytulając się tańcząc z nogi na nogę 🙂
Na bazie blues’a często buduję choreografie również na pierwszy taniec weselny.

Znajomość tych tańców daje absolutne poczucie komfortu.
Gdy ktoś mnie pyta od jakiej formy tańca zacząć naukę, zazwyczaj proponuję właśnie taniec użytkowy ze względu na jego uniwersalność 🙂

Tango

Bardzo będę musiał uważać, żeby mój blog nie stał się monotematyczny, a raczej mono-tangowy. Specjalizuję się w tańcu towarzyskim, który stanowi 10 tańców podzielonych na styl standardowy (Walc Angielski, Tango, Walc Wiedeński, Slow Foxtrot, Quickstep) i styl latynoamerykański (Samba, Cha-Cha, Rumba, Pasodoble, Jive).
I choć to taniec towarzyski stał się kiedyś moją miłością, to odkąd poznałem prawdziwe tango argentyńskie, które w tańcu towarzyskim zostało – używam tych słów z całą świadomością – sprofanowane, ten jeden taniec zajął szczególne i w zasadzie jedyne miejsce w moim tanecznym życiu.

Może to dziwić, dlaczego w tym blogu tyle opisów emocji i doznań. Dla mnie jednak taniec to właśnie przede wszystkim emocje, poruszenia. Bez tego taniec staje się zwyczajnym dylaniem, codziennością, powszednieje, zostaje odarty z sacrum, które dokonuje się podczas tańca na styku duszy i ciała.

Po pierwszej lekcji tanga argentyńskiego napisałem:

Serce kochające. Serce zranione. Serce tęskniące. Serce wyczekujące. Serce czułe na każde poruszenie.
Począwszy od pierwszego wulkanu miłości poprzez wszystkie moje miłości i miłostki uzbierałem tyle nadziei, rozczarowań,  uniesień i upadków.
Na to wszystko przyszło lekarstwo. Wszystko scalone w muzyce, której każdy dźwięk to wyraża, jakby używa mnie, aby grać na tych  strunach moich przeżyć, moich pragnień. Muzyka doprowadzająca czasem do łez, tętniące serce pobudza ciało, aby wyrazić  to… choćby najmniejszym ruchem, oddechem, a czasem po prostu byciem. Wszystko zebrane w jednej muzyce, w jednym tańcu. Czy to sen, czy jawa. Czy odkryłem nirwanę, eden, gdzie mogę poczuć się całym sobą, integralnym, naturalnym, czującym bez filtrów?

tango PoznańTango… To właśnie ono.

Gdy mam tylko słuchać tanga, bez możliwości wyrażenia tego ruchem, staje się ono nieznośną trucizną.
Trucizna wyrażona ruchem staje się natychmiast wspaniałym lekarstwem, doznaniem, nirwaną.