Muzyka w trzech wymiarach

Słucham (wyłącznie)

Gdy nie mogę tańczyć, wyobrażam sobie ulice Buenos Aires jako przestrzeń wolności, życia, energii, pulsu, tętna dającego życie. Ludzi tworzących energię. To podróż w czasie i przestrzeni.

Tańczę (prowadząc)

Każdy dźwięk muzyki wyrażam nie tylko przez krok, ale przez zwolnienie, zatrzymanie, zejście w dół, wyciągnięcie w górę, bądź po prostu przez oddech. Wydaję na świat to, co w środku. To oczyszczenie.

Tańczę (podążając, czyli będąc prowadzonym)

Zamykam oczy, czuję się bezpiecznie, nie muszę o niczym myśleć, doświadczam ciała partnera, ruchu, oddechu, wchodzę w inny wymiar. Jestem fizycznie, a duchowo lewituję. To ukojenie.

Gdyby cała ludzkość mogła doświadczyć tych wymiarów poprzez taniec… jak zmieniłoby to życie poszczególnych ludzi?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.